|
czwartek, 03 maja 2012
wycieczka
W kwietniu miałam okazję wybrać się w podróż do Hiszpanii. Byłam odwiedzić moich bliskich. Miałam tez zakupione bilety na koncert Laury Pausini, który odbył się 21 kwietnia w Barcelonie. Miasto to widziałam już wiele razy, za każdym razem wracam na ulicę La Rambla, to najsłynniejsza aleja Barcelony, obsadzona drzewami promenada, prowadząca do morza. Na ulicy tej można spotkać wielu artystów, malarzy, a także znajdują się tam restauracje i stragany z pamiątkami. W jednej z ulicznych restauracji siedziała Hinduska z mężem. Miała pięknie wymalowane dłonie, pozwoliła mi zrobić im zdjęcie Powiedziała, że po ślubie mężatka ma robiony tatuaż na rękach. Nie dopytałam, ale myślę, że to jakąś henną jest robione, nie wydaje mi się żeby był długotrwały... Spacerując doszliśmy do La Boqueria, najstarszego targowiska w mieście, które także jest ogromną atrakcją dla turystów. Zresztą sami zobaczcie ..................................................................................................................... Koncert Laury, to pierwszy koncert jaki miałam okazję zobaczyć. Bardzo lubiłam jej słuchać, teraz jej muzyka ma dla mnie jeszcze inny wymiar... Liczę na to, że kiedyś uda mi sie powtórzyć to wydarzenie i zobaczę jej kolejny koncert.
Pozdrawiam ciepło:)
czwartek, 12 kwietnia 2012
Poczyniłam zakładkę, nie jedną a cztery sztuki w sumie. Byłam pewna na 100%, że mam je na zdjęciach, że o nich napiszę. Ku mojemu rozczarowaniu jedną sfotografowałam, te inne niestety nie. Zakładki już trafiły w ręce swych odbiorców i tyle na ich temat. Zaprezentuje więc tylko jedną, której zrobiłam zdjęcie. Zakładka wykonana jest haftem krzyżykowym, na taśmie o splocie aida. Po wyszyciu naszyłam ją na kawałek filcu. Pozdrawiam:)
piątek, 23 marca 2012
Skończyłam kolejny obrazek. Ten zrobiłam jako kontynuacją fascynującego tematy murzynki. Co tu będę pisać, zobaczcie: i zbliżenia a ta dla przypomnienia,
wyszyta rok temu, oprawiona doczekała się teraz koleżanek. Jeszcze tylko została oprawa. Myślę, że powinna być taka sama... Miłego weekendu
piątek, 16 marca 2012
radości
Wydarzenia tego tygodnia, ach...Napiszę o tym, bo to były przemiłe dni. 1. najważniejsze!: we wtorek urodził się mój bratanek, śliczny chłopczyk 4.400g :* 2. Dostałam cudną przesyłkę od Agaty-Pakmy za udział i wyróżnienie mojej pracy w konkursie zakładkowym. Zobaczcie jakie skarby mi przysłała.
Serdecznie dziękuję:) 3. zapisałam się na kolejny konkurs u Kasi
Mamy piątek, więc jeszcze czekam na przyjemności. Słońca i radości życzę:)
niedziela, 11 marca 2012
kolejna słodycz
Tyle prac już przedstawiłam, ale jak się okazuje jeszcze mam coś w zanadrzu. Obrazek dziecięcy przygotowany dla synka przyjaciółki. Wisi już jakiś czas na ścianie a swojej publikacji doczekał się dopiero dziś.
Oprawa obrazu dla mnie jest bardzo ważna. To szczegół na który zwracam uwagę. Ta jest drewniana i malowana w odcieniach koloru niebieskiego. Pozdrawiam:)
środa, 07 marca 2012
Zakładkowy finał
Nie pisałam nic, ale brałam udział w konkursie zakładkowym organizowanym przez Pakma. Moja praca zdobyła 4 miejsce, a więc nieźle! Bardzo mnie to cieszy, ponieważ koleżanki postarały się i konkurencja była ogroooomna ;) A oto moja zakładeczka :
Dziękuję bardzo za każdy oddany na moją zakładkę głos, a organizatorce za świetną zabawę.
sobota, 03 marca 2012
klimatycznie
Pokazane ostatnio wyszyte krzyżykami zielone serce naszyłam na lnie i zrobiłam z tego woreczek na susz.
Mnie się podoba, przyznaje:)
sobota, 25 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
ulubione
Znowu zachciało mi się dziecinnych motywów. Te kolory i tematyka to sama słodycz. Koleżanka urodziła już, chłopca, bratowa natomiast lada dzień ma rodzić i to też ma być chłopiec. A więc metryczka dla chłopca podszykowana, jeszcze tylko nie wiem który ją dostanie. Na razie czekamy na rozwój wydarzeń. Póki co podszykowany obrazek jeszcze bez imienny. Pozdrawiam.
niedziela, 22 stycznia 2012
Zadeklarowana ostatnio sukienka jest już uszyta, przetestowana. Bal studniówkowy już się odbył. Wszystko się udało, psiapsiółka czuła się dobrze w nowej kreacji. Ja przyznaje trochę zachodu z tą sukienką było. Szycie na miarę, to taka sprawa, że ubiór musi leżeć idealnie i choć już koniec był bliski, okazało się, że jeszcze jakieś drobne poprawki trzeba będzie zrobić. Sukienkę wykończyłam na czwartek, a więc dzień przed tym wielkim balem. Wklejam obiecane zdjęcia.
I moja modelka w ostatniej przymiarce.
W ostatecznej wersji ten godet z tyłu został tak ucięty z długości, że dotykał tylko podłogi. Przyjaciółka mogła wiec swobodnie tańczyć w niej nie obawiając się o zniszczenie dołu. Sukienka podoba mi się, ale najważniejsze jest to, że jest także wygodna. Pozdrawiam. |
Archiwum
Zakładki:
Candy
Candy u myszki
Korzystam
Laura Pausini
Oglądam
Poczta: emart22@tlen.pl
Przepisy
|