RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011

Skończyłam kolejnego Jezusa. Oprawiłam go już i podarowałam, nawet zdjęcia nie zdąrzyłam zrobić. Taka robótka na wariackich papierach, wspominałam, że nie lubie powtarzać wzorów, ale pomimo wszystko fajnie się go robiło.

Teraz mam kolejne plany, idę przegladać gazetki może mi coś w oko wpadnie. Szydełkowy obrus musi poczekać, robie go tak z doskoku, jak mam chwilke wolną,  ale nie aż taką żeby się z wyszywanka rozkładać.

13:45, emart22
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 stycznia 2011
Twarz Jezusa

Twarz Jezusa, kto tego nie wyszywał? wiele z was-jestem pewna że tak. Znany i chodliwy temat. Wzór pochodzi z Haftów Polskich, mam, robiłam go dwa razy, dwa razy na kanwie ecru z wplecioną nitką metaliczną. Wisi na ścianie mojej i moich rodziców, a jest podziwiany przez każdego kto wejdzie do domu. Napewno ma to coś, może klimat jaki stwarza? ale jest rzeczą, obrazem który chce się mieć.

U mnie

U rodziców

Róznica miedzy nimi jest tylko w oprawie.


Teraz zaczęłam robić go po raz trzeci. Nie lubię powtarzać się, powielać czegoś, ale cóż, to był impuls zadeklarowałam się i robię.

14:48, emart22
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 stycznia 2011
obrus a może serwetka?

no właśnie co z tego wyjdzie to nie wiem jeszcze. zapał był wielki ale tak mi to po malutku idzie, wzór jest śliczny, gęsty ale wg mnie pracochłonny. Obruz ten składa się z kwadratów które każde z osobna robię a potem łączę w całość. w sumie pracę tę mogę zakończyć prawie w każym momencie.

Nitka którą użyłam do tej robótki to nici bawełniane ANCHOR w kolorze ecru i mam jej w motku  200 g.

Do wymiarów stołu to jeszcze baaardzo dużo brakuje. Mam na razie 30 kwadratów, jak liczę ile jeszcze to jestem przerażona...

14:45, emart22
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 stycznia 2011
za oknem natura

W niedzielne popołudnie po rodzinnym obiedzie wybraliśmy się na spacer. Przed domem jest droga, oj ruchliwa i głośna, nawet w nocy auta jeżdżą, ale za domem sama natura-las. Świta nasza rodzinna pojadła i stwierdziła, że jest okazja na spacer do lasu iść. Pierwszy raz ich gościliśmy tak uroczyście, bo normalnie to codziennie do pomocy przyjeżdżają, ale niedziela to była, rodzice i babcia  na obiad przyjechali a nie do robót budowlano wykończeniowych. Ja przyznaję się bez bicia jeszcze nigdy za dom za ogrodzenie działki w ten las się nie wypuściłam.

Dziadek wnuczce sanki przywiózł, ciągnął ją, taki dziecko spacer miało, pies nasz frajdę również znalazł, sanki chciał pomóc ciągnąć, a my spokojnie spacerkiem tereny zwiedzaliśmy. Było bardzo miło, taka cisza i relaks. Troche już ciemno się robiło choć około 15-tej ten spacer się odbywał, ale warto było.


Pozdrawiam NOWOROCZNIE, najlepszego życzę.

Emilia

17:48, emart22
Link Dodaj komentarz »